PRZEGLĄD HUMANISTYCZNY 1, 2014 Łukasz Jonak (Uniwersytet Warszawski) HIPERHUMANIZM, CZYLI DLACZEGO KULTURA NIE MOĩE WYJĝĆ POZA SAMĄ SIEBIE Posthumanizm i postantropocentryzm moĪna uprawiać na róĪne sposoby, zawsze jednak ich głównym celem jest zakwestionowanie jasnego podziału na człowieka i jego kulturę z jednej strony i Ğwiat czysto biologicznych i fizycznych obiektów – Ğwiat natury – z drugiej. Wraz z obaleniem tej dychotomii zostanie za- kwestionowana uprzywilejowana pozycja człowieczeństwa, na której ufundowany jest humanizm. Przestrzeń moĪliwych strategii posthumanizmu wydaje się zdefiniowana przez róĪne sposoby poszukiwania wspólnego mianownika tego, co naturalne i społeczne. Dwa szczególne rozwiązania problemu posthumanizmu nasuwają się natychmiast – wspólny mianownik, który pozwoli obalić ludzko-nieludzki podział, moĪe znaj- dować się na kulturowym lub naturalnym biegunie spektrum. MoĪemy powiedzieć, Īe natura jest w jakiĞ sposób częĞcią kultury, albo odwrotnie, Īe wszystko, takĪe człowiek (a nawet Człowieczeństwo) i jego kultura, jest zjawiskiem naturalnym. Jedną z tez tego artykułu jest sugestia, Īe nie jest moĪliwe „spotkanie w pół drogi”, Īe posthumanistyczny „wspólny mianownik” nie moĪe być syntezą (hybrydą) spo- sobu myĞlenia tradycyjnie naturalistycznego i humanistycznego, co zdają się suge- rować posthumaniĞci po stronie nauk o kulturze, Īe uĞcisk rąk obu filozofii oznacza automatycznie przeciągnięcie dyskursu na stronę humanistyczną. Z takim postawieniem sprawy z pewnoĞcią nie zgodziłby się Bruno Latour, główny bohater niniejszego artykułu. Jego argumentacja bowiem ma charakter uderzenia uprzedzającego – Latour nie zastanawia się, co zrobić z podziałem na naturę i kulturę, tylko stara się pokazać, Īe od samego początku ten podział był mi- styfikacją, ubocznym (choć dla Latoura właĞnie głównym) produktem pierwszych laboratoriów „wieku Nauki i NowoczesnoĞci”. JeĞli zdamy sobie z tego sprawę, problem pogodzenia kultury (społeczeństwa, polityki) i natury, problem kluczowy takĪe pragmatycznie, w obliczu kryzysu ekologicznego, biowojen kulturowych i in- wazyjnoĞci technologii informacyjnych, nawet jeĞli nie zostanie automatycznie roz- wiązany, to będzie o wiele łatwiejszy do ogarnięcia i zarządzania. Być moĪe. Nie zmienia to jednak faktu, Īe tak właĞnie zdefiniowany obszar natury-kultury wygląda, pachnie i brzmi jak dyskursywne terytorium umiejscowione niezwykle blisko „kulturowego” bieguna początkowej dychotomii i raczej nie ofe- ruje jakiejĞ nowej jakoĞci w rozwaĪaniach nad miejscem człowieka w Ğwiecie. Co myĞlę na temat koncepcji Latoura, szczególnie w kontekĞcie jego „pan- socjologizmu”, sprecyzuję w dalszej częĞci tekstu, wczeĞniej jednak chciałbym