Opublikowane na obieg.pl (http://obieg.pl ) Przemoc symboliczna w sztuce partycypacyjnej Paweł Możdżyński Utworzone 17.06.2015 Zamiast wstępu Od dawna myĞlałem o napisaniu tekstu poĞwięconego zagadnieniu przemocy symbolicznej w "zaangaĪowanych" projektach artystycznych. Dodatkowy bodziec (i materiał) do takiej skrótowej analizy dała mi bardzo interesująca antologia tekstów i wywiadów zatytułowana "SkutecznoĞć sztuki", a zredagowana przez Tomasza Załuskiego1 . W tym artykule nie odniosę się oczywiĞcie do całej problematyki poruszonej w tejĪe ksiąĪce i do wszystkich zaprezentowanych w niej postaw artystycznych, wypływających czasem z odmiennych wizji społeczeństwa, artysty i sztuki. Skoncentruję uwagę na artystycznych przedsięwzięciach, w których moim zdaniem zjawisko przemocy symbolicznej jest najbardziej widoczne. W skrótowej z koniecznoĞci analizie skorzystam z ustaleń socjologów, m.in. Pierre'a Bourdieu i źrvinga żoffmana. Pod koniec tekstu krytycznie przyjrzę się niektórym wątkom niezwykle wpływowej w Polsce koncepcji sztuki relacyjnej Nicolasa Bourriauda. Sztuka partycypacyjna, demokratyczna, relacyjna DziĞ w polu sztuki duĪo się mówi o sztuce partycypacyjnej, która jest jedną z kategorii sztuki społecznie zaangaĪowanej. Wielu artystów marzy o łączeniu sztuki z róĪnie pojmowanym Īyciem, rezygnacji z dzieła i autonomii sztuki oraz z pozycji artysty. Te pragnienia odczuwali przedstawiciele ruchów awangardowych, którzy chcieli przewodzić w (post)oĞwieceniowym pochodzie społeczeństwa nowoczesnego. Po stworzeniu względnie autonomicznego pola kulturowego sztuki, którego maksymą stała się reguła "sztuka dla sztuki"ś ograniczając dyktat konwenansów społecznych, moralnych, reguł ekonomii i polityki w sztuce, artyĞci stali się nie tylko romantycznymi kreatorami, ale teĪ modernistycznymi konstruktorami nowej rzeczywistoĞci, a całkiem niedawno liderami wprowadzającymi postmodernistyczny dyskurs oparty na "róĪnicy" i "innoĞci". ZaangaĪowanie społeczne artysty i marzenia o partycypacji w sztuce są zakorzenione w samych fundamentach dyskursu artystycznego, jak teĪ procesów kształtujących autonomiczno-kulturowe uniwersum sztuki. Specjalizacja dyskursu artystycznego, zamknięcie w autonomicznym polu sztuki i "wykorzenienie"2 (będące centralnym problemem nowoczesnoĞci) wywołały w artystach stany "separacji doĞwiadczenia" i "izolacji egzystencjalnej"3 . ArtyĞci stali się więc akuszerami "nowej wraĪliwoĞci",4 opartej na pogoni za przeĪyciami. Jedną z wersji rozumienia tego procesu/dyskursu zaproponował Hal Żoster w sławnej ksiąĪce "Powrót realnego"5 . Sztukę partycypacyjną, jak sądzę, naleĪy widzieć właĞnie jako wyraz powrotu do Īycia - zarówno pojmowanego jako indywidualny Ğwiat codziennych, potocznych przeĪyć,6 jak teĪ rozumianego jako sfera procesów politycznych i społecznych7 . Artystom inicjującym akcje z komponentem partycypacji społecznej często zdarza się popadać w sprzecznoĞć. Twórcy zapewniają, Īe ich projekty są zorientowane na partycypację, demokratyzację, są "totalnie inkluzywne" i ukierunkowane na podwaĪenie hegemonicznej postawy artysty i instytucji muzeum, nieraz teĪ twierdzą, Īe rezygnują właĞnie ze swojej pozycji i stają się zwykłymi uczestnikami zdarzeń. Artystyczne projekty partycypacyjne polegają na tym, Īe włącza się róĪne kategorie osób,