MIĉDZY OCHRONĄ PRZYRODY A GOSPODARKĄ - BLIĩEJ OCHRONY Konflikty człowiek - przyroda na obszarach prawnie chronionych w Polsce Red. Adam Hibszer, Józef Partyka Oddział Katowicki PTG, Ojcowski Park Narodowy, Sosnowiec - Ojców, 2005 —————————–—————————————————————————————— Rafał Kurczewski, Aleksandra Machnik KONŻLIKTY W OBRĉBIE SYSTEMÓW REKREACYJNYCH OBSZARÓW CHRONIONYCH NA POZIOMIE PRZYRODY OĩYWIONEJ Istnieje wiele definicji konfliktu. Analizuj ąc je można wydzielić pewne po- dobne kryteria mówiące o tym, że konflikt powstaje kiedy pomiędzy stronami od siebie zależnymi dochodzi do sprzeczności interesów, celów, niemożności reali- zacji potrzeb oraz w momencie, w którym podejmowane są próby zmiany tej sy- tuacji. Od rodzaju tych działań zależne będą dalsze losy konfliktu. Konflikty mo- gą mieć dobre skutki pod warunkiem, że nie odbywają się kosztem jednej ze stron. Z punktu widzenia ekologicznego ta ostatnia sytuacja ma nawet swoje po- zytywne strony. Przykładem mogą być tu interakcje antagonistyczne, które istot- nie wpływają na równowagę ekosystemu. Konflikt bywa nieunikniony, jednak wcześnie dostrzeżony i odpowiednio potraktowany może służyć integracji (Grzelak, 2001). Aby tak się stało należy jednak zdać sobie sprawę z jego przy- czyn, istoty oraz dynamiki rozwoju. Konflikt pomiędzy interesem ochrony przyrody a rozwojem turystyki i re- kreacji istnieje od zawsze. Postać człowieka w tym sporze uznana jest powszech- nie za bezpośredniego winowajcę. Główny grzech przypisywany turyście to brak świadomości ekologicznej. Przypatrując się temu problemowi trudno jednak uznać go za źródło wspomnianego konfliktu, ponieważ ów brak ma także swoją przyczynę, a więc tkwi w osobach odpowiedzialnych za edukowanie społeczeń- stwa w tym zakresie oraz za zagospodarowanie i rozwój turystyki (Kurczewski, Machnik, 2002) . Przez lata kształtowano w człowieku świadomość bycia nie tyl- ko kimś innym od cał ej reszty żywej przyrody, ale przede wszystkim kimś lep- szym. Wielu badaczy dzielnie bronił o ludzkiego „honoru” przed „zezwierzęce- niem” dowodząc zdolności używania narzędzi czy też mowy jako dowodów na naszą odmienność i wyjątkowo ść (Fouts, Mills, 1999). Na przeciwległym biegu- nie rozpoczęto demonizowanie roli czł owieka w rozwoju życia na Ziemi, które w ostatnim czasie zdaje się być wręcz modne. W obu wypadkach człowiek nie jest traktowany jako część przyrody ożywionej, jako kolejny gatunek, który tu powstał i kształtował się, który w pełni do tego świata należy. Wynosząc czło- wieka ponad inne formy życia doprowadzono do braku szacunku dla wszelkich jego przejawów, z drugiej zaś strony potępiając swój gatunek odbieramy mu nie- 136