Dariusz Magier Genetyczne związki materiałów archiwalnych Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej a problem zespołowości Prolog. Słowo o genetyce archiwalnej Archiwalna zasada proweniencji, bo do niej właściwie sprowadzają się po- niższe rozważania, nadal stanowi kluczową w polskiej archiwistyce. Pomimo pojawienia się nowych możliwości technologicznych w zakresie zapisu, a przede wszystkim wyszukiwania informacji, na razie wydaje się nie do zastąpienia. Towarzyszy ona bowiem dokumentacji od momentu jej powstawania, a w ciągu całego procesu aktotwórczego nadawane są jej indywidualne i niepowtarzalne cechy konkretnej kancelarii, które powodują powstanie praktycznie nieusuwal- nych zarówno izycznych, jak i merytorycznych związków między poszcze- gólnymi dokumentami. To wtedy, w trakcie aktu kreacji dokumentów, gdy kształtuje je charakter jednego urzędu, tworzy się przyszła zamknięta, zwarta, organiczna całość, która później zaowocuje powstaniem zespołu archiwalnego. Przyrodnicze odwołania do żywego organizmu nie są w przypadku zespołu archiwalnego nowością i występują w polskiej literaturze archiwalnej od zara- nia: urząd jako jeden organizm wydający na świat organizm inny, czyli zespół archiwalny, które rodzą się (powstanie urzędu, zarchiwizowanie akt registratury), żyją, mają własną niepowtarzalną osobowość, umierają (likwidacja urzędu) 1 . To właśnie będą tytułowe „związki genetyczne”, tak oczywiste dla organizmów, leżące u podstaw prezentowanego tekstu i stanowiące przedmiot badawczy. Celem pracy jest zarysowanie problemu wydzielania zespołów archiwalnych z całości produkcji kancelaryjnej PZPR, umieszczonych na tle rozważań o struk- 1 Obrazowo przedstawiał to w okresie międzywojennym Kazimierz Konarski: „Jako spuścizna po żywym organizmie, zespół archiwalny zachowuje jego strukturę i sam staje się poniekąd organizmem, który roz- wija się i rozszerza swe agendy, lub przeciwnie kurczy się i słabnie w tych samych momentach, w jakich przypadają punkty zwrotne rozwoju lub rozkładu urzędu. Można by powiedzieć, że zespół archiwalny dzieli aż do śmierci losy urzędu”, zob. K. Konarski, Z zagadnień nowożytnej archiwistyki polskiej, „Ar- cheion”, t. 1, 1927, s. 110. Stanowisko to wychodzi naprzeciw teorii Adolfa Brennekego, który w swoim znanym podręczniku twierdził, że zespół archiwalny powinien wiernie odzwierciedlać losy aktotwórcy, a celem jego opracowania archiwalnego jest utworzenie „organizmu doskonałego”, zob. A. Brenneke, Archivkunde. Ein Beitrag zur Theorie und Geschichte des europäischen Archivwesens, Lipsk 1953, za: Z. Chmielewski, Od archiwistyki „bez zasad” do archiwistyki „bez granic” – czyli archiwistyka europejska od Casanovy do Papritza, „Archiwista Polski”, 2007, nr 2(46), s. 61–62.