Łukasz Tischner Uniwersytet Jagielloński „Co mam powiedzieć? «Wierzę»?” Stanisław Barańczak i „chrześcijaństwo bez Boga” Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: poezja i.dobroć… i.więcej nic… C.K..Norwid: Do Bronisława Z. Na starym flmie widać ogrodowe krzewy i.siedzącego na ławce Stanisła- wa Barańczaka, który czyta małą książeczkę (tomik poezji?). Ubrany jest turystycznie.– w.kurtkę kangurkę i.spodnie z.szerokimi nogawkami. Jest najwyraźniej zmęczony i.niewyspany, bo zdejmuje okulary, ziewa i.przeciera oczy. Albo nie wie, że jest flmowany, albo to ignoruje. Po chwili obok ławki przechodzi korpulentny zakonnik, który pod długim płaszczem nosi biały habit. Duchowny podnosi głowę i.przez chwilę spogląda wprost w.kierunku kamery, uśmiecha się. Scena wygląda właściwie sielankowo, choć z.sielanką nie ma nic wspólnego. Co robi nasz bohater w.ogrodzie sióstr franciszka- nek przy kościele Świętego Marcina w.Warszawie w.końcu maja 1977 roku? (Mimowolnie przypomina się początek wiersza Miłosza W Warszawie: „Co czynisz na gruzach katedry/ Świętego Jana, poeto/ W.ten ciepły wiosenny dzień?”). Od kilku dni jest uczestnikiem pierwszej w.powojennej historii Polski publicznej głodówki, która została podjęta w.intencji uwolnienia ro- botników skazanych za udział w.protestach czerwcowych 1976 roku oraz opozycjonistów z.Komitetu Obrony Robotników uwięzionych za niesienie im pomocy. Duchownym, który spacerował obok czytającego Barańczaka, był