132 Czas Kultury 2/2018 Esej KAPITALIZM NARODOWY JAKO SYSTEM PRODUKCJI CIAŁ OBCYCH Przemysław Czapliński Instytut Filologii Polskiej Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu P olska od dwóch lat jest obszarem szczególnej walki z wrogami. Nie chodzi tu o symboliczną wojnę z terroryzmem rozsiewanym przez państwo islamskie ani o stan wrogości między Polską i Unią Europejską czy tym bardziej Rosją. Choć przypadki te nie są łatwe do zrozu- mienia, to jednak trudniejsza do wyjaśnienia wydaje się walka z wrogami wewnętrznymi. Walkę tę prowadzi się w imię suwe- renności pojmowanej jako zdolność do samodzielnego określania celów poli- tycznych. Jeśli jednak przyjrzymy się ostatniemu okresowi, okaże się, że suwere- nem w Polsce jest nie ten, kto definiuje cele wspólne, lecz ten, kto potrafi wyznaczyć wroga. Czy dałoby się zrozumieć cele, analizując wrogów? Z takiego założenia wychodzę – że można pojąć charakter suwerenności, do której zmierza prawi- cowa partia, poddając namysłowi wrogów, których namierza. Z coraz dłuższej listy – feministka, lewak, liberał, homoseksuali- sta, żyd (a może Żyd?), muzułmanin – nie wybiorę nikogo. Przedmiotem refleksji uczynię trójkę innych – dziwniejszych i chyba groźniejszych – wrogów: kobietę, naturę, naród. W niniejszym tekście opiszę mechanizm ich wyodrębniania, określę łączące ich związki, wreszcie zaproponuję wyjaśnienie relacji pomiędzy nimi i zmia- nami wprowadzanymi przez prawicowy rząd do reguł demokracji. Zmiana systemu odpornościowego Wrogów miało już nie być. Mieli zniknąć. Nie za sprawą czarów, lecz z racji pomyślnego przebiegu historii. Upadek komunizmu, kolaps Związku Radzieckiego, obalenie muru berlińskiego, koniec zimnej wojny – wydarzenia te nadawały dziejom nowy bieg. Wcześniej, od zakończenia drugiej wojny światowej, historię napędzała energia wrogości: dwa skonfliktowane bloki państw – kapitalistyczny i socjalistyczny – trwały w stanie zimnej wojny, który nakazywał wzmacniać granice, izolować państwa, nie dopuszczać do podróżowania, ograniczać wszelką wymianę. Ale przełom lat 80. i 90. kładł temu kres. Zgodnie z dia- gnozą sformułowaną w pamiętnym eseju Koniec historii Francisa Fukuyamy 1 ludzkość przechodziła do etapu, w którym model zachodniej demokracji liberalnej nabierał charakteru uniwersalnego. Wszystkie pań- stwa miały podążać w tym samym kierunku, wobec czego wojny nie były już potrzebne. Nie wysyła się wojsk do kraju, z którym prowadzi się rozległe interesy. Koniec podziału świata na amerykańską i sowiecką sferę wpływów oznaczał rewo- 1 F. Fukuyama, Koniec historii?, [w:] Czy koniec historii?, przekł. B. Stanosz, Warszawa 1991.